ZŁOTA KSIĘGA BAJEK - poznajcie pierwsze książeczki Oliwki.


Kiedy urodziła się Oliwka miałam w sobie głębokie postanowienie, że rozkocham ją w czytaniu książek od małego! Moment w którym pierwszy raz stanęłam przed wyborem tego jaką książeczkę wybrać, był jak wejście do innego świata. Nagle okazało się, że książeczek dla dzieci jest milion pięćset i bardzo ciężko było mi wskazać "idealną". Zdałam sobie wtedy również sprawę z tego, że bardzo egoistycznie podchodzę do tematu pierwszej książeczki. Ja oczyma wyobraźni widziałam moje maleństwo usypiające przy opasłych tomach najznamienitszych bajkopisarzy a tymczasem okazało się, że najlepszymi książkami dla takich osesków są karty kontrastowe... 

I okej, Oliwka miała je zawieszone przy łóżeczku i po pewnym czasie faktycznie oglądała sobie te wszystkie wzorki, ale mnie to nie satysfakcjonowało. Chciałam mieć jej co opowiadać kiedy usypia i dlatego kontrasty, kontrastami ale książeczkę do czytania z prawdziwego zdarzenia musiałam dziecku (sobie?) nabyć.

Po krótkim rekonesansie zamarzyłam nam (😀) serię disneyowskich bajek. Znów okazało się, że nawet zawężenie tematu do jednej kategorii nie dało mi jednoznacznej odpowiedzi. Najpiękniejsze serie - a przecież tylko takie chciałam dla swojej pierworodnej - były zbiorem kilkudziesięciu książek gdzie każda bajeczka to osobny byt. Mając na uwadze, że nasz maluch ma do swojej dyspozycji tylko kilka metrów kwadratowych wyszarpanych z naszego salonu, to rozwiązanie z góry odpadało. I wtedy właśnie moim oczom ukazała się seria ZŁOTA KSIĘGA BAJEK wydawnictwa Egmont



Zaczarowany zwierzyniec. Złota Księga Bajek

W każdej książce znajdziemy kilka historyjek - niektóre to skrócone wersje oryginałów zaś pozostałe to nieznane mi wcześniej nowe przygody bohaterek i bohaterów najpiękniejszych bajek Disneya. Duże, kolorowe obrazki sprawiają, że Oliwka jest w stanie spokojnie oglądać obrazki kiedy jej czytam a skrócone opowiadania nie zdążą jej zanudzić.

Opowieści o Księżniczkach. Złota Księga Bajek

Książeczki są naprawdę pięknie wydane. Posiadają bardzo fajny, podręczny format (na pewno będą z nami jeździć na wakacje!), usztywnianą okładkę i to co mamy scraperki lubią najbardziej - czyli złocenia - dzięki czemu książki prezentują się naprawdę świetnie na półce malucha. Papier użyty do produkcji jest bardzo przyjemny w dotyku (niestety Oliwka musi jeszcze sporo dorosnąć aby to docenić). Na początku Oliwka nieświadomie słuchała mojego głosu, teraz siedzi i ogląda ze mną obrazki a w przyszłości myślę, że spokojnie będziemy mogły uczyć się z niej czytać. Dzięki różnorodności tytułów każdy rodzic i jego bobas znajdą tu coś dla siebie.

Cała kolekcja składa się z kilkunastu tytułów gdzie poszczególne historie pogrupowane są tematycznie. Znajdziemy tu więc typowo dziewczyńskie opowieści o wróżkach, księżniczkach i zwierzątkach jak i przegląd aut, Kubusia Puchatka czy bohaterów Pixara lub Marvela.

Złota Księga Bajek - EGMONT

A jaka była pierwsza książka Twojego maluszka?


Coś musi się skończyć aby coś mogło się zacząć. Zmiany Little Happiness.

"Zaw­sze trze­ba wie­dzieć, kiedy kończy się ja­kiś etap w życiu. Jeśli upar­cie chce­my w nim trwać dłużej niż to ko­nie­czne, tra­cimy ra­dość i sens te­go, co przed na­mi"



Możecie odetchnąć. Ten patetyczny tytuł i cytat na dzień dobry to nie zapowiedź zamknięcia bloga. Wręcz przeciwnie! Od początku wymarzyłam sobie Little Happiness jako platformę pełną tutoriali, darmowych kart, kursów i wpisów z naszego albumu. Pośrednio czuję, że zadanie wykonałam. Może i nie publikowałam 7 wpisów tygodniowo (ba, nawet miesięcznie ciężko mi było ostatnio wygospodarować czas na dodawanie nowości na bloga). ale zawsze starałam się aby moje miejsce w sieci było pełne darmowych treści. Na blogu publikowane były setki kart o które do dzisiaj dostaję pytania na skrzynkę. #GrudnioweWyzwanie co roku gromadzi przy sobie stałą grupkę scrapperek zakochanych w zimowym projekcie, a najlepsze prace są sowicie nagradzane dzięki uprzejmości i szczodrości moich ulubionych sklepów StudioForty, FamilyPortraits czy SklepikuNaStrychu. Przy pełnym zaufaniu od FamilyPortraits miałam okazję współtworzyć również kursy dotyczące albumów dziecięcych. Czuję, że zrobiłam więcej niż marzyłam, że mogłoby mi się udać, jednak dzisiaj marzy mi się coś więcej!




Co się zatem zmienia? 

Nie, nie kompletuję jeszcze wyprawki do kolejnego albumu dziecięcego. Póki co muszę nadrobić jeszcze wiele wspomnień z Oliwkowego albumu i skupić się na tym aby jej dzieciństwo przebiegało najlepiej jak tylko potrafimy. 

Przechodząc do sedna, oprócz scrapbookingu zamierzam dołączyć do bloga kategorię stricte dzieciową! I nie, nie będę tu pisać jak żyć, bo sama się ciągle nad tym zastanawiam. Nie będzie tu dziecięcej rewii mody i rozprawek: szczepić czy nie. Po prostu, jako wielka entuzjastka czytania książek czasami chciałabym się z Wami podzielić moimi a raczej Oliwkowymi nowymi pozycjami w biblioteczce. Jeżeli project się powiedzie, postaram się również podzielić z Wami patentem na życie z psem i bobasem na 20m2. Czy to może się udać, jak wygospodarować kącik dla dziecka i jak przy tym nie zbankrutować. Czyli to co tygryski lubią najbardziej ;)


Dlaczego książeczki i dziecięce dodatki?

Dlatego, że obecnie tym żyję a wychodzę z założenia, że najlepiej pisze się o tym co się kocha. A ja po prostu uwielbiam dziecięce książeczki. Stale wyszukuję nowych pozycji i przepięknych wydań, śledzę nowinki i odkopuję sprawdzone temat. Być może uda mi się choć jedną z was zachęcić do zakupu lub wypożyczenia choć kilku moich propozycji i uznam to za wielki sukces.

Nie braknie nam jednak scrapbookingowych projektów na ten rok! I tu dla przeciwieństwa szykują się dwa albumy absolutnie nie dzieciowe a wraz z nimi darmowe kursy ich tworzenia.  Ale o tym już niedługo. 

Jestem bardzo ciekawa tego co myślicie o takich zmianach?
Czy rozszerzenie tematyki to dobry pomysł?


Czy kupowanie kitów subskrypcyjnych to albumowa burżuazja?


Wiecie, że ja też tak uważałam?! Kiedy zaczynałam moją zabawę ze scrapbookingiem moją największą zmorą było budowanie bazowego wyposażenia. Te wszystkie naklejki, karty, taśmy i drewienka kosztowały (i nadal kosztują) stanowczo za dużo!

Ten napis nawet dziś wygląda super!
Początki zabawy w SMASH!bookiem były więc naprawdę bardzo biedne (do tego stopnia, że praktycznie wszystkie dodatki robiłam samodzielnie!) ale teraz, po 6 (sic!) latach prowadzenia albumów, łza kręci mi się w oku za każdym razem kiedy je przeglądam! 

Czy było warto prowadzić albumy posiadając tylko jedną paczkę kart i drukując alfabety na zwykłej drukarce? 

Oczywiście! 

Pośród wielu anegdot, swoje miejsce mają również bilety z naszej pierwszej randki w kinie!

Niemniej jednak to nie miał być kolejny wpis o przeszłości i robieniu własnoręcznych dekoracji! To co chciałabym Wam tu pokazać to fakt, że nawet jeżeli drogie zagraniczne kity w regularnej 12 miesięcznej subskrypcji są poza zasięgiem portfela (albo też nie jesteście pewne czy to tak naprawdę dla Was) to można sobie z tym poradzić inaczej!

Dzięki promocji w Studio Calico w moim kuferku znajduje się sporo dodatków, których do dziś jeszcze nie zdążyłam wykorzystać!

Zarówno kity z Citrus Twist Kits jak i Studo Calico mają bardzo uniwersalne zestawy. 

Co to oznacza?

Ano to, że większość elementów np. z grudniowego zestawu możesz swobodnie użyć w czerwcu następnego roku! A to powoduje, że nie potrzebujesz tak naprawdę zamawiać zestawów co miesiąc! Możesz w ciągu roku zamówić tylko kilka zestawów i wtedy ceny nie będą aż tak przerażające a przydasie naprawdę wystarczą Ci na długo.  Co więcej, jeżeli będziesz wyszukiwać promocji to możesz za jakiś czas za taki kit zapłacić tylko kilka złotych!


Skąd to wiem? 

Bo sama tak zaczynałam. Nie miałam dużej bazy papierów, alfabetów czy tych małych uroczych drewienek do ozdabiania albumu. Skorzystałam wtedy kilka razy z promocji od Studio Calico (kity były za 5$ wraz z wysyłką!) oraz zdecydowałam się na zamówienie łączone ze CTK gdzie za cenę trzech otrzymałam 4 zestawy na dobry początek. Od tamtego czasu obniżone z 20$ do 13$ zostały też koszty wysyłki do Polski. Kilka kitów, które wtedy za grosze kupiłam stanowiło bazę całego mojego albumu 2015/2016! Do dziś mam niektóre z papierów i naklejek, które wtedy z przezorności schowałam na gorsze czasy, bo były tak piękne, że bałam się ich użyć aby ich nie zmarnować.

Naklejki, stemple i papiery dołączone do zestawów są absolutnie ponadczasowe! 

Jakie okazje upolowałam w tym roku?

Tak jak pisałam, jestem zarejestrowana w wielu newsletterach firm związanych ze scrapbookingiem. Wyprzedaże i wielkie promocje zazwyczaj odbywają się kilka razy w roku ale warto tego pilnować. Przeceny są naprawdę rzędu 90% i nawet jeżeli dodatkowo musimy zapłacić większą sumę za przesyłkę to wychodzimy na naprawdę duży plus. W tym roku w Studio Calico na "Mega Mega SALE" i Black Friday kupiłam aż 7(!) pełnowartościowych zestawów kitów przecenionych z 30$ na 1,99$. A byłoby ich więcej gdyby nie fakt, że zbyt późno zdecydowałam się złożyć zamówienie a rozeszły się jak świeże bułeczki.



Nawet nie liczę ile musiałabym wydać gdybym chciała to wszystko kupić w pierwotnych cenach! Teraz, nawet z kosztami przesyłki cena całych moich wyprzedażowych zakupów nie wynosiła więcej niż półtora kitu przed promocją!  W moich rękach już za kilka dni pojawi się więc zestaw, który spokojnie wystarczy mi na cały rok albumowania!



Co znajdę w kitach?

W każdym kicie znajduje się około 20 kart 3x4 i  kilka kart 4x6, dodatkowo alfabety, stemple, paczka papierów 6x6 lub 6x8 oraz multum przydasi (naklejki, chipboardy, drewienka, ozdoby z korka). W zależności od tego ile stron tworzycie w ciągu miesiąca powinno Wam spokojnie zostać przydasi na kolejne miesiące!

Czy to się opłaca?

Zamawianie co miesiąc musi być przemyślaną decyzją. W końcu to ponad 100 zł każdego miesiąca. Dodatkowo może się zdarzyć, że pomimo wyboru firmy najbardziej odpowiadającej naszym oczekiwaniom dodatki w konkretnym miesiącu będą mimo wszystko niekoniecznie w naszym stylu ALE jeżeli upolujemy takie okazje na wyprzedażach, to nie ma co się zastanawiać. Dodatki, które nam nie odpowiadają na facebookowych bazarkach znikają szybciej niż topnieje pierwszy śnieg.



4 rzeczy, których nie może zabraknąć w dziecięcym albumie.

Przygotowując się do stworzenia naszego albumu wiele czasu poświęciłam analizie tego, co w takim albumie wywołuje we mnie najwięcej pozytywnych emocji. Poniżej przedstawiam więc moją listę TOP4 najfajniejszych pomysłów, które warto umieścić w takich albumach. Zapraszam :)


1. Listy
Ukryte lub nie - listy do dziecka z pierwszych lat waszej wspólnej drogi to jeden z najbardziej wzruszających elementów dziecięcego pocket scrapbookingu. Przyszło nam żyć w czasach kiedy pisanie listów zastępuje się setką liter wyklikanych w darmowym smsie dlatego z wielkim namaszczeniem zamierzam raz w miesiącu usiąść i napisać coś mniej lub bardziej ważnego dla mojej Córki. 



2. Małe pierwsze pamiątki
Pierwszy ścięty kosmyk włosków, odciśnięta na karcie łapka, opaska na rączkę, etykietki z pierwszych ubranek czy nawet urocza maleńka skarpeteczka - przy odrobinie sprytu w albumie Twojego malucha możesz umieścić wiele pełnych wspomnień bibelotów!


3. Comiesięczne zdjęciowe podsumowania
Niezależnie od tego czy będą to profesjonalne sesje czy też zwykłe fotopstryki matki-wariatki nie zamierzam po latach zastanawiać się gdzie zniknęła moja mała dziewczynka! Moment przeobrażenia się mojej małej słodkiej kluchy w miss dzielnicy będę miała udokumentowany i obfotografowany co do dnia.


4. Kamienie milowe
Dwadzieścia sześć lat temu (sic!) moja Mama na odwrocie każdego mojego zdjęcia opisywała moje najnowsze umiejętności. Zamierzam kontynuować tę tradycję ale w odrobinę bardziej uporządkowany i kreatywny sposób. 


A czego nie może zabraknąć w albumie Twojego Dziecka? ;)

Żegnaj 2017! Witaj 2018! Podsumowanie i albumowe plany na ten rok.

Przez dwa ostatnie lata dojrzałam do tego aby w końcu trzymać się wcześniej ustalonego planu - mój Grudniownik 2017 jest tego idealnym przykładem. Jeżeli album zaplanuję sobie wcześniej, dużo łatwiej mi się nad nim pracuje. Jeżeli chcecie zobaczyć jak oceniam poprzedni rok z PL i co wymyśliłam na rok 2018, zapraszam serdecznie do dalszej części wpisu.

ALBUM


2017

Rozmiar 6x8
na roczny album okazał się niestety nieporozumieniem w moim przypadku. Choć wydedukowałam sobie, że jako ciężarna nie będę miała tyle czasu na albumowanie aby wypełnić album 12x12 to tak naprawdę ograniczyłam sobie tylko możliwość pracy w znanym i dobrze przyjętym formacie. Album 6x8 to była prawdziwa droga przez mękę i cieszyłam się z każdym kolejnym mijającym miesiącem, że już za chwilkę będę mogła znowu przesiąść się na coś większego.

Aby ułatwić sobie pracę, kolejne miesiące powstawały bez podziału na tygodnie. Często jeden miesiąc to 8 czy nawet 10 rozkładówek a drugi ma zaledwie 4 ;) Ale nie ukrywam, że uratowało to mój album w tym roku. To był zdecydowanie bardzo nierówny rok i dzięki takiemu rozwiązaniu nie czułam wielkiej presji na wykonywanie zdjęć czy regularne tworzenie zapisków.


2018

W tym roku będę pracować w złotym, skórzanym albumie 12x12 od We R Memory Keepers (Święty Mikołaj naprawdę się postarał w tym roku!).  Ciekawa jestem trwałości tej skórki i tego jak będzie album wyglądał po kilku latach z małym berbeciem w tle :D Sam w sobie album jest naprawdę świetny. Cieszę się na ten powrót do dużych koszulek.

A apropo powrotów, postanowiłam znów tworzyć album co tydzień. Odzyskałam tym samym utracony rok temu zapał do szukania pięknych momentów w naszej codzienności. Nie mogę się już doczekać tego jak będzie wyglądał ten rok w naszym albumie. Szykujemy dla siebie sporo niespodzianek ;)

KOSZULKI


2017

Na początku zeszłego roku zaopatrzyłam się w koszulki z kieszonkami 2x2, bo miałam w głowie wizję estetycznego ale i jednocześnie bardzo intensywnie przeżytego albumu. Bardzo tego wyboru żałowałam. Kadrowanie, docinanie i generalnie praca z tymi malutkimi kieszonkami bardzo mnie frustrowała.




2018


W tym roku trzymam się ulubionych klasycznych rodzajów z pionowymi kieszonkami 3x4 i poziomymi 4x6. To zdecydowanie ułatwia mi pracę i sprawia, że nie muszę kombinować z kartami i zdjęciami. 

KOLORY


2017

Absolutny misz-masz. Chciałam uwolnić się od kitów subskrypcyjnych i jednocześnie sprawić aby album był bardzo spójny, więc kupiłam sobie duży zestaw kart od Becky Higgins...  Kolorów w tym zestawie okazało się być zbyt dużo i były dużo ciemniejsze niż te z PDFa. To co podobało mi sie w styczniu, mierziło mnie już w okolicach marca. Nigdy więcej dużych kitów! :D Pod koniec roku ratowałam się papierami i kartami, które miałam z innych kolekcji przez co album jest strasznie "nierówny" i brakuje mu tego czegoś...;)


2018

Tegoroczna baza to dużo bieli! W tym roku zdecydowanie wychodzę poza swoją strefę komfortu, kupuję miliony czystych kart od Family Portraits i masowo będę tworzyć na ich podstawie caaaaaaałe rozkładówki. Stemple, kawałki papierków i naklejki, które zalegają mi w scrapbookingowym pudle będą mogły się w końcu przydać :)

Kolory dodatkowe? Nie ograniczam się pastelami czy wybranym motywem. Chciałabym, żeby kolory przenikały się między kolejnymi tygodniami. Jak wyjdzie? Zobaczymy w praniu.

KARTY I DODATKI




2017

Przez to, że nie korzystałam z zestawów, naklejki i dodatki pochodziły z wielu różnych kolekcji. Nie był to błąd ale na pewno nie wpłynął na jednolitość w albumie. Sporo było też dodatków przestrzennych, przez co album pod koniec roku stał się niezłym grubaskiem.


2018

Hasło na 2018? Wyprzedaże są super! Od kiedy podjęłam decyzję, że w tym roku wracam do kitów subskrypcyjnych skupiłam się na wyszukiwaniu promocji. I tak udało mi się upolować kilka [7!!!] zestawów od Studio Calico przecenionych z 30$ na 1,99$ i z CTK za 14$ zamiast 30$. Na wielkich wyprzedażach kupiłam po super cenach wiele alfabetów i markowych przydasi. Korzystanie z dodatków od jednego czy dwóch producentów na pewno znacznie ułatwi mi pracę nad albumem. Wszystkie naklejki bowiem są dopasowane do kart i innych przydasi.

Od listopada mam też subskrypcję kitów od Citrus Twist Kits i już widzę, że był to świetny ruch. Karty są na tyle uniwersalne, że te listopadowe będę mogła swobodnie wykorzystać w marcu a zgromadzone przez ten rok przydasie wystarczą mi na cały kolejny rok albumowania.

***
Co mogę powiedzieć o albumie 2017? Cieszę się, że jest! Cieszę się, że pomimo wielu trudnych momentów udało nam się przeżyć 12 miesięcy na tyle ciekawie aby mieć co do niego włożyć.

Co myślę o albumie 2018? Mam nowy aparat, dodatki które już uwielbiam i wdzięczną modelkę, która co chwilkę robi coś komicznego. To będzie cudny rok!

***
Chętnie poczytam i pooglądam jaki jest Twój plan na tegoroczny album! Koniecznie podeślij mi link do swojego bloga w komentarzu poniżej ;) 

Album Oliwki. Miesiące 1-5


Dziś przychodzę do Was z krótkim podsumowaniem, które sprawia, że wilgotnieją mi oczy. Pierwsza część albumu Olisi jest już gotowa a moja mała dziewczynka z kilkudniowego zapuchniętego chińskiego zwiadowcy awansowała na stanowisko rozkosznej 5 miesięcznej szefowej sztabu generalnego! O tym jak nas wychowuje i jak wyglądało pięć pierwszych miesięcy z jej życia przeczytasz i zobaczysz poniżej. Zapraszam! ;)

Przepis na Grudniownikowy sukces. Dni 1-11

Grudzień 2017 już praktycznie za nami! Jak go spędziliśmy? Co znalazło się w naszym grudniowniku i czy album, który zbudowałam w tym roku sprawdza się podczas bieżącej pracy - przeczytasz w dzisiejszym wpisie. Zapraszam!

Lipiec i sierpień 2017 w naszym rocznym albumie

Choć za oknem śnieg i zimowa aura, dziś chciałabym się z Wami podzielić naszymi letnimi rozkładówkami. To było było naprawdę gorące lato! Choć dalej sama nie wiem czy bardziej z powodu temperatury czy ilości kamieni milowych, które pokonaliśmy.



Na chwilę przed szpitalem, mój cudowny Małż uzyskał uprawnienia. Było ślubowanie, tort, szampan i sok dla mnie ;D



Na kilka dni przed CC udało nam się zrealizować sesję brzuszkową. Ależ targały nami wtedy emocje! Do ostatniego dnia załatwialiśmy wyprawkę a na dzień przed wyjazdem do szpitala B. zakładał firmę. Szalony czas!



W końcu jednak nadszedł 18.07 i na świecie pojawiła się nasza piękna córeczka. Dobrze, że mamy album bo nic nie pamiętam z tamtych dni...



Sierpień to nauka obsługi noworodka, moje urodziny i 3 tygodniowy urlop B. To były wbrew pozorom naprawdę fajne wakacje. Olisia do dzisiaj (tfu tfu) jest bardzo grzecznym bobasem, który denerwuje się tylko kiedy jest głodna. 

Mój przepis na Grudniownik 2017


Kolejne święta przed nami! Czy u Was czas też biegnie tak szybko? Ledwo rok temu dowiedziałam się, że w Lipcu czeka nas prawdziwe trzęsienie ziemi, a już szykujemy się do pierwszych świąt w komplecie. To również kolejny rok z December Daily i moją facebookową grupą #grudniowegowyzwania. Album zimowy to mój zdecydowanie ulubiony rodzaj kreatywnej aktywności dlatego już od kilku miesięcy nerwowo przebieram nogami na myśl o jego kolejnej odsłonie! 

Jak zatrzymać czas? - Kurs Online Dziecko W Albumie


Nie ma co się oszukiwać - przy niemowlaku, przedszkolaku, a nawet przy trochę większym urwisie, każdy moment dla siebie jest na wagę złota. Jednocześnie jednak z każdą taką wyszarpaną chwilą dla siebie możesz mieć poczucie, że powinnaś ten czas poświęcać swojej małej pociesze, a nie własnym przyjemnościom. A gdyby tak dało się połączyć Twoje hobby z robieniem czegoś dla dzieci? Jeśli chciałabyś się dowiedzieć, jak tego dokonać to ten wpis jest właśnie dla Ciebie!

Auto Post Signature

Auto Post  Signature