Nie daj sobie wmówić, że Project Life nie jest dla Ciebie!

11:02:00


Kiedy czasami podczytuję polskie i zagraniczne kuźnie kreatywności, mam nieodparte wrażenie, że ta szczególna grupa rękodzielników zatraca się w rzeczywistości. W świecie, w którym słowo kreatywność odmieniono już przez wszystkie przypadki, a celebrowanie i dokumentowanie najczulszych wspomnień jest celem życia, nie ma już chyba miejsca na polską minimalną krajową i pracę od 7 do 15.


Popatrz na te dopieszczone niczym lukrowane babeczki wpisy i zastanów się co się dzieje z Twoim lajfstajlem?! 

Gdzie Twoja codzienna kawa z pianką od Starbucksa i śniadanie zjedzone w jakiejś urokliwej knajpce? Gdzie Twoja codzienność zwieńczona oczywiście naklejkami z najnowszej zagranicznej i koniecznie niedostępnej jeszcze dla polskiego plebsu kolekcji? Zwróć uwagę na te wszystkie magiczne momenty codzienności uchwycone lustrzanką z jasnym szkłem. Gdzieś pomiędzy wierszami, kolejny raz doczytaj jeszcze, że aby tworzyć albumy Project Life nie należy inspirować się innymi, że Pinterest to zło i zabija Twoją kreatywność, że aby cokolwiek o Project Life powiedzieć trzeba mieć sklejone magikiem palce co najmniej od kilku lat, a Project Life tak naprawdę jest drogim i elitarnym niczym jazda konna sportem. 


Wielkanocne naklejki z gazety i alfabet drukowany na papierze z teksturą.


A teraz zdaj sobie w końcu sprawę, że jesteś zbyt nudna i miałka na albumy kieszonkowe... a później wróć do czytania tego tekstu bo ta cała paplanina jest o kant **** potłuc!


Gdy ciągle widzę, że podnosicie, że Project Life to nie "to", bo Was po prostu nie stać na instagramowe wystawne życie, zagraniczne wycieczki, drogi aparat robiący piękne zdjęcia... Że przede wszystkim nie macie czasu i energii na układanie kompozycji, aby wykonać idealny flat lay, czy na poszukiwanie pięknych kadrów w szarej i nudnej rzeczywistości...

to ja wtedy Wam zawsze mówię, że się da! Że pomogę i spróbuję doradzić ,bo sama przez to przechodziłam, choć magika pokochałam zaledwie rok temu. 


Fejkowa kaligrafia kalkowana z niedostępnych zagranicznych fotów, alfabet z brokatowego papieru i pierwsze dodatki DIY zrobione wydrukowanych kawałków papierów.

Do czego zmierzam? 


Nie ma jednej recepty na idealny album! Wbrew obowiązującej modzie, pocket scrapbooking jest przede wszystkim dla Ciebie i dla Twojej rodziny, a nie dla Internetu. Moje pierwsze SMASH!booki nie są małymi dziełami sztuki. Nie ma w nich ani masy dodatków, ani nawet zbytniego przyłożenia się do budowania "smashowej kompozycji". Są za to zdjęcia i kilka pierwszych przypadkowo kupionych kart do scrapbookingu. I są naklejki... z Biedronki czy z gazetki z programem. I nie są idealne, ale są nasze. Naszym zdaniem wspomnienia, które w nich trzymamy naprawdę nie potrzebują bardziej spektakularnej oprawy.


Wszędobylska czarna taśma washi (jedyna na tamten czas), przypadkowe karty, wydruki z internetu i pierwszy papierowy, wycinany alfabet.


Dlatego:

  • inspiruj się rozwiązaniami innych, podglądaj i próbuj ich pomysłów szukając "swojego stylu",
  • korzystaj z materiałów do których masz dostęp, drukuj i wycinaj obrazki, które Ci się podobają w Internecie, rób własne ozdoby korzystając z podstawowych akcesoriów,
  • nie wstydź się swojego życia, ciastko upieczone w domu jest tak samo słodkie, jak to z najlepszej cukierni, a kawę we własnej filiżance pije się o wiele wygodniej, niż tą z papierowego, drogiego kubeczka,
  • rób zdjęcia niezależnie od tego czy dysponujesz starą cyfrówką czy smartfonem, jeżeli nie masz pomysłów na ujęcie korzystaj z fotograficznych checklist na dany miesiąc, chcesz robić lepsze zdjęcia - poczytaj o fotografii i korzystaj z darmowych poradników,
  • twórz, bo każdy kolejny projekt daje Ci doświadczenie i przybliża Cię do Twojego albumu marzeń!
Marzenia są po to aby je spełniać, dlatego jeżeli tylko zależy Ci na pamiątce jaką niewątpliwie są albumy scrapbookingowe to działaj! Nawet jeśli Twoja pierwsza rozkładówka czy nawet Twój cały pierwszy album będzie absolutnie różny niż to co widzisz w Internecie to będzie po prostu Twój. 

Tak naprawdę tworzenie takich albumów to po prostu ciągła nauka i zbieranie dodatków (proces ten można oczywiście szybko zminimalizować wydając na hobby setki złotych). Zaufaj mi, że z każdym kolejnym wypełnionym albumem, podpatrując od koleżanek kolejne techniki i stopniowo budując swoją bazę tanich lub/i ręcznie robionych dodatków, będzie lepiej. 

A co Ciebie najbardziej demotywuje przed rozpoczęciem przygody z pocket scrpapbookingiem?

Podobne wpisy

2 komentarze

  1. I zgadzam się w 100%! Moje niektóre rozkładówki to czasem tylko zdjęcia i notatki zapisane na kartach odkupionych od kogoś - każda z innej parafii :)Teraz jak już się wkręciłam i kupiłam masę dodatków to okazuje się, że złożenie tego do kupy kosztuje sporo czasu! Dzięki, zrobię po swojemu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że ulubionym zdaniem każdej z nas jest to które mówi o tym, że zrobione jest lepsze niż doskonałe. Ja też czasami oczyma wyobraźni widzę swój album jako jedną wielką zbieraninę najnowszych kolekcji kart i dodatków, po czym wracam na ziemię, drukuję karty w domu lub w empiku i cieszę się, że mimo wszystko mam pamiątkę z tych szalonych dni :D

      Usuń