Mój album 2017 - cz.1 (I-VI)

08:55:00


Kiedy patrzę na kolejne wyrwane z kalendarza miesiące nie mogę uwierzyć, że pół roku może minąć tak szybko. Dokładnie 6 miesięcy zajęło mi bowiem ogarnięcie naszego tegorocznego albumu. W dzisiejszym wpisie zapraszam więc na szybki przegląd sześciu ostatnich miesięcy mojej przygody z Project Life.

STYCZEŃ
To nie był mój miesiąc - zdecydowanie! Cały czas czułam się jak gdybym miała zasnąć na stojąco, wyglądałam jak mała kupka nieszczęścia a dodatkowo samopoczucie psuła mi beznadziejna pogoda. Jedynym plusem w tej sytuacji było rozpieszczanie się pysznościami. Już wiem skąd te dodatkowe kilogramy!!! :D


LUTY
Kiedy przeglądam koszulki zawierające lutowe strony zdaję sobie sprawę ile dobroci rozpromieniało nam zimowe poranki i wieczory. Urodziny naszych babć, walentynki, 2 miesięczny urlop B - to był wspaniały czas i cieszę się, że mamy z niego pamiątkę.


MARZEC
Pilna nauka i egzaminy - marzec zdominowały rozkładówki poświęcone B. Szalony i zdecydowanie zbyt krótki miesiąc. Jedynym plusem był krótki wypad do Solca gdzie mogliśmy choć odrobinkę naładować akumulatory przed dniem 0!


KWIECIEŃ
Pierwsze ogrodowe party, wielkanocne obżarstwo, badania połówkowe i w końcu szpital - cóż... kwiecień obfitował w niespodziewane zwroty akcji i przeplatał to absolutnie nudnymi dniami. To się nazywa wiosenny rollercoaster!


MAJ
Majówka, majówka i po majóweczce! Naszą stałą tradycją jest wyjazd na majówkę do Solca, tak też było i tym razem! Po szpitalnych przebojach postanowiliśmy dłużej nie czekać z szykowaniem rzeczy dla dziecka i po uzgodnieniu ostatecznej płci z naszą Panią Doktor przystąpiliśmy do realizacji planu - WYPRAWKA. W maju dowiedzieliśmy się również, że B zdał egzamin i już niedługo będzie już pełnoprawnym członkiem palestry!


CZERWIEC
Czerwiec mijał nam pod znakiem prawie dwutygodniowego czasowego rozstania. B został w domu a ja przyjechałam do Solca relaksować się pijąc koktajle owocowe na tarasie. Co prawda nie na samym relaksie mi ten mini urlop upłynął (zaległe prace same się nie napiszą) ale zawsze to jakaś odskocznia od naszego małego remontowanego m2 :) Na szczęście w weekendy odrabialiśmy zaległości i wybraliśmy do naszego ukochanego Sandomierza, który powitał nas Dniami Truskawek :D Po powrocie do wyremontowanego m2 nadszedł czas na projektowanie kącika dla Małej. 

***
Jeżeli miałabym podsumować to półrocze pod względem mojego albumu musiałabym powiedzieć, że popełniłam kilka błędów. Najbardziej rażącym i zniechęcającym, a także w dużym stopniu utrudniającym pracę był mój krótki romans z kieszonkami 2x2.  Dopiero końcem maja udało mi się mniej więcej nadrobić wcześniejsze miesiące a od czerwca dzięki używaniu ulubionych koszulek i wypełnianiu ich w dużej mierze papierami zamiast oryginalnymi kartami udało mi się złapać fajny rytm pracy nad albumem.

A Wam jak minęła pierwsza połowa roku? Ja mam nadzieję, że druga będzie upływać znaaaaaaaacznie wolniej i że zdążymy się nacieszyć tymi tak szybko mijającymi momentami.

Podobne wpisy

1 komentarze

  1. Czas biegnie jak oszalały to fakt :) I nic na to nie można :D dzień mija za dniem i tylko różne formy dokumentowania wspomnień są okazją, by odrobinę zwolnić, przemyśleć co nas spotkało i jak ten czas wyglądał. :) Twój album prezentuje się pięknie. Z każdym miesiącem wygląda coraz lepiej :) Zachęca do tego, by samemu spróbować przygody z Project Life. Mnie już tak dawno kusi, a ciągle pozostaje w sferze do zrobienia ...

    OdpowiedzUsuń